Fantasmagorie
to opowieści będące wizją alternatywnych światów własnych twórców. Osoby wrażliwe proszone są o pominięcie tego działu; pełno w nim błędów i wypaczeń.
Jeśli znajdziesz jakieś błędy lub po prostu zechcesz wyrazić swoją opinię – napisz do nas.
Obecnie w zbiorach:
do Gimpiszona nr 30
W naszej szkole uczniowie prowadzą tak zwane złote myśli. Raz w miesiącu będziemy omawiać najciekawsze kawałki. Sprawdźmy, co znajduje się w złotych myślach z tego miesiąca. Jako pierwsza zgłosiła się Agata. Znaleźliśmy tam zaskakujące pytania. Oto jak brzmiało pierwsze z nich:
Czy masz chłopaka?
Odpowiedział Jasiu: Tak, mam nazywa się Zenon.
Drugie było lepsze: Co o mnie sądzisz?
Jasiu odpowiedział: Jesteś super laska tylko pobiegaj trochę, bo widać te twoje trzy fałdy tłuszczu i najlepiej idź na operacje plastyczną, bo wyglądasz jak saper.
Nie wiemy, czy chciał jej zrobić na złość, czy był to po prostu komplement. I doszliśmy do naprawdę ciekawego pytania. Było ono najważniejsze dla Agaty, ponieważ Jaś tak trochę jej się podobał.
Brzmiało ono następująco: Czy mnie lubisz? Jasiu odpowiedział: Słuchaj, Aga, jeżeli napiszę, że tak, to uwierzysz, a jeżeli napiszę, że nie, to się powiesisz, a wiec piszę: nie!
Wbrew oczekiwaniom Jasia Agata się nie powiesiła. Zostało Jasiowi jeszcze parę ciekawych pytań, a więc lecimy.
Pytanie 9.: Twoje najlepsze danie?
Na to Jasio: Dżdżownice w sosie pomidorowym.
Gdy Agata to przeczytała, to nie wiadomo czemu została wegetarianinem.
Kolejne pytanie było naprawdę ciekawe: Opisz swój wygląd.
No i Jasiu opisał siebie: Niski, chudy i można mnie prześwietlić latarką. Jestem brzydki i mam długi nos (...).
Agata załamała się psychicznie.
No i ostatnie pytanie, bo nie chciało mi się dalej czytać: Ile było prawdy?
Na to Jasiu: Prawdy było 1% a mianowicie to, że Cię nie lubię i masz się powiesić a reszta to blef.
A, że Agata zawsze brała sobie do serca, co mówił Jasiu, to się powiesiła. Za warkocze. To by było wszystko o przygodach Jasia i Agatki. Za miesiąc kolejne wydanie z cyklu Złote Myśli.
Jadźka
do Gimpiszona nr 3
1. Drogi Święty Mikołaju bardzo proszę Cię
Abyś mógł spełnić trzy życzenia me.
Bardzo chciałabym dostać pieska,
który wabiłby się Freska.
A po drugie chciałabym,
by z powietrza zniknął szkodl iwy dym.
Po trzecie, żeby na świecie
nie było głodu, przemocy oraz mordu.
(Kagnes)
2. Nasz Święty Mikołaju
Kochamy Ciebie bardzo - przecież wiesz.
Co roku trzecim kominem do nas wejdziesz.
Proszę Cię, przynieś mi wieżę Hi-Fi
i bilet lotniczy na wyspy Fuji.
Spraw, by wojny ustały,
by ludzie się kochali i nie zabijali.
A jeśli nie przyniesiesz mi tego, o czym marzę,
to przyjdę w nocy i jako duch Ci się ukażę.
(Kasia_Elwira)
3. Drogi Święty Mikołaju
Ja nie jestem taki śmiały
Aby dzisiaj prosić Cię o prezentów wór
Ale jeśli mi nie przyniesiesz grę
Wcale nie obrażę się
No i bardzo tanią rzecz
Też Ferrari chciałbym mieć.
Drogi Święty Mikołaju
Chciałbym dostać pod choinkę
Bardzo zdrową kawę Inkę.
Święty Mikołaju!
W związku z zaistniałą sytuacją, jaką są Święta Bożego Narodzenia, postanowiłam sklecić kilka słów. W pierwszych słowach mego listu dziękuję Ci za wszelkie dobro, jakie uczyniłeś, a także za hojność i umiejętność w doborze ubiegłorocznych prezentów. Zważywszy na Twoje rozległe kontakty w niebie w tym roku proszę o pokój i szczęście na świecie. Ośmielam się przypomnieć o mojej skromnej osobie, więc gdybyś przypadkiem przelatywał nad moim domem, proszę o skromną paczuszkę.
P.S. Pamiętaj jednak, że mój komin jest bardzo wąski, więc wciągnij brzuch.
Blondi
Święty Mikołaju, mam nadzieję, że pamiętasz tę dziewczynkę. Byłeś u nas w Boryszynie niespełna 7 lat temu. Byłam wtedy taka mała, kapryśna i niewinna. A teraz co ze mnie wyrosło - sam wiesz dobrze. Przesyłam ci tę fotkę na pamiątkę - byś mnie pamiętał i wspomniał dobre czasy. Byłam wtedy w zerówce - był to rok 1992 lub 1993 - nie pamiętam dokładnie. Mikołaju, najbardziej podobają mi się u Ciebie prezenty, nakładana czapeczka i ekstra przyklejana biała broda. Mam nadzieję, że Ci nie przeszkadza, że w Ciebie nie wierzę. Chcę byś sprawił, bym była dobrą uczennicą. Twoja niewierzycielka Ewa.
List do świętego Mikołaja!
Kochany Święty Mikołaju mam do Ciebie parę pytań związanych z Tobą i Świętami Bożego Narodzenia. Więc zadaję:
1. Ile masz lat?
2. Od kiedy obchodzi się Święta Bożego Narodzenia?
3. Dlaczego są Święta Bożego Narodzenia?
4. Dlaczego niektórzy chłopcy są wredni dla dziewczyn?
Już kończę ten króciutki list i życzę Ci powodzenia na święta Bożego Narodzenia.
Kochany Mikołaju
chciałbym mieszkać w Twoim raju,
tak jak mój kolega Szaju
obżerać się do bólu brzucha
i żeby moja bułka sucha
została zjedzona przez łasucha.
Będę twoje elfy bił
i jeszcze sobie Pepsi pił.
Wsiądę do Twojego zaprzęgu reniferów
i wysiądę na skrzyżowaniu skwerów.
Podziękuję Ci za wycieczkę
i zapakuję Twoje elfy w teczkę,
i wyślę je do Francji
aby nabrały trochę elegancji.
A to moje pytanie
wiem, że to nie łatwe to zadanie.
Ułóż mi odlotowe
hip-hopowe rymowanie.
(M.)
Witam Ciebie Święty Mikołaju. Piszę do Ciebie po raz pierwszy z myślą nie o sobie, ale o innych. Mam do Ciebie gorącą prośbę, abyś zmienił cały świat. Żeby na świecie nie było wojen, żeby wszędzie był spokój i aby każdy z każdym mógł porozmawiać. Jeżeli to spełnisz, to będę Ci wdzięczna do końca życia. Mam nadzieję, że i Ty wtedy będziesz bardzo z tego zadowolony. Całuję. Twoja nieznajoma.
(Z.T.)
Drogi Kikołaju (?)
Dzięki Ci za to, że pomogłeś mi dojść do tej szkoły, w której się teraz znajduję, a dziękuję Ci za to, że doszłam do tej szkoły, ponieważ w tej szkole poznałam jeszcze lepiej chłopaka, którego bardzo kocham i mi na nim bardzo zależy. Znałam go już wcześniej, bo pochodzimy z jednej miejscowości, ale ta szkoła pomogła mi jeszcze bliżej dojść do jego serca. Za to Ci dziękuję! Magda.
Kochany Święty Mikołaju,
przyjeżdżasz tu z obcego kraju,
przyjeżdżasz tu rozdawać prezenty,
bo ty zawsze jesteś święty.
(M. B.)
Kochany Święty Mikołaju
choć mieszkasz w dalekim kraju
przybądź do mnie z prezentami i z reniferami.
Chociaż ciężko Ci to zrobić
wiem, że Bóg CI dopomoże,
wszystkie dzieci Cię kochają
i na Ciebie w Wigilię czekają.
Więc Ci życzę najlepszego szczęścia
zdrowia kochanego. Bądź zdrów.
(P.T.)
Drogi Święty Mikołaju piszę do Ciebie z małej miejscowości w Polsce. Bardzo jestem ciekawy jak jest u Ciebie w Laponii. Chciałbym kiedyś do Ciebie przyjechać, zobaczyć renifery i inne różne zwierzęta. Także chciałbym zostać choć na tydzień Twoim pomocnikiem. Jeździć po domach rozdając prezenty i pomagać Ci czytać wszystkie listy od tysięcy dzieci i młodzieży. Twój przyjaciel Janek
P.S. Przyleć kiedyś do nas do Lubrzy.
Kochany Mikołaju. Bardzo się cieszę, że nadchodzą Święta Bożego Narodzenia. Dziękuję za dotychczasowe prezenty, które mi dostarczyłeś. Chciałabym, żebyś przyszedł do mnie wtedy, kiedy nie będę spała. Bardzo pragnę z Tobą porozmawiać, dowiedzieć się tyle rzeczy o Tobie. Lecz Ty wiesz, kiedy ja śpię, a kiedy nie. Muszę już kończyć. Bardzo Cię kocham Święty Mikołaju. Ewelina.
Drogi Mikołaju!
Stary nie jest młody, młody nie jest stary. Starość nie radość, młodość nie wieczność. Dlatego pragnąłbym, abyś przyniósł mi polisę na życie i wieczną młodość. Z poważaniem - Rafał.
Drogi Święty Mikołaju
czekam na Ciebie nawet w maju.
Każdy miesiąc muszę czekać
a Ty lubisz mi uciekać.
Przyjedź do mnie Mikołaju
z tego bogatego kraju
bo się na Ciebie obrażę
i swoją nudą Cię zarażę.
(M.C.)
Drogi Mikołaju dzieci Cię kochają i wierzą w Ciebie. Wiem, że jesteś miły i spokojny bo wierzę w Ciebie. Kto nie wierzy to błąd robi. Święty Mikołaju, chciałabym Cię o coś prosić, tylko jedną prośbę. Chciałabym, żeby na całym świecie dzieci nie były smutne, żeby spędziły Święta jak miło, jak inne rodziny, które się dobrze bawią, cieszą się i śpiewają kolędy, dostają prezenty. A dzieci smutne są w domu i smucą się i płaczą, że nie dostały prezentu. Drogi Mikołaju, przyjedź do takich biednych dzieci. Piszę do Ciebie, bo w Ciebie wierzę.
Beata.
List do Świętego Mikołaja
Mój Mikołaju kochany
proszę o prezenty z wymiany.
Ja Ci ten list ofiaruję
a Twój posłaniec prezentami mnie obdaruje.
Ma lista nie jest długa,
lecz mądra i rozsądna.
Wiesz, że prezenty mają być małe,
dobrze, żeby były bardzo białe.
Wiesz, od tego posłańca,
co mu nabiłem kuksańca.
Chciałbym dostać te Twoje białe korale,
opisałeś je w liście, w trzecim rozdziale.
Pisałeś, że taki jeden koral spełnia życzenia
i dziecięcy świat odmienia.
P.S. Pozdrów tam wszystkie mieszkające dzieci
i pamiętaj! Wynieś za mamę i tatę własne śmieci.
Drogi Mikołaju!
Mikołaju nasz kochany,
przyjedź do nas z prezentami.
Wiem, że dużo masz roboty
ale przyjedź do hołoty.
Szósty grudnia to też święto
więc składamy Ci życzenia;
żebyś dużo nabrał mocy
i przyjechał tu wśród nocy.
Każdy dzień jest dla nas,
małym, dużym, kto to wie, ale ty wiesz
to najlepiej, bo masz głowę na 102.
(A.W.)
Drogi Mikołaju, chciałem dostać komputer, przecież to dobra rzecz, ale przyszedłeś i dałeś mi encyklopedię, której nie chciałem mieć, po pewnym czasie skorzystałem z niej, no ale komputer to o wiele lepsza rzecz. Z komputera można się dużo rzeczy dowiedzieć. W takim razie wolę komputer. Niż encyklopedię.
Mikołaju, Mikołaju,
zabierz mnie do Raju.
Gdzie są drzewa z czekolady
i krasnale śpiewają ballady.
Przynieś mi prezentów moc,
teraz idę spać pod koc.
(B.K.)
Drogi Święty Mikołaju. Nie mogę się doczekać, kiedy wejdziesz przez komin do mojego pokoju. I marzę, aby Cię ujrzeć i przejechać się Twoimi saniami zaprzężonymi czterema pięknymi reniferami. Chciałbym otrzymać od Ciebie dużo śmiesznych rzeczy. (M.M.)
Drogi Święty Mikołaju,
dlaczego jesteś w raju?
Jeśli nie przywieziesz mi prezentów cały worek
dostaniesz między oczy we wtorek toporek.
Musisz przyjechać do Świąt,
bo w domu czuć od rana swąd.
Nie możesz w chałupie się obijać
i co chwila Tura popijać.
(P.K.)
do Gimpiszona nr 9
Dawno, dawno temu za siedmioma lasami, między dwoma jeziorami w lubrzańskiej gminie, żył sobie Horacy, który nie chciał iść do pracy. Leżał sobie na trawie i palił dużą faję oraz czytał super baję. Jego marzeniem była podróż dookoła świata, lecz to było nie możliwe gdyż miał rozum wariata. Śniły mu się różne dziwy, lecz tylko jeden sen był prawdziwy. Tym snem było lenistwo Horacego i nic w tym dziwnego mój kolego Horacy nie mógł urzeczywistnić swojego marzenia, gdyż jego kieszeń była tak pusta, jak głowa Zdzisia Kapusty. Za rzeczką, koło krzaczka mieszkała sobie Kaczka Dziwaczka. Polubiła Horacego i została dziewczyną jego. Po roku Horacy chciał wziąć z nią ślub, lecz Kaczka wpadła do dołu - to był jej grób.
Horacy bardzo to przeżywał i swoją siekierką na drzewie się wyżywał. Kiedyś spotkał drugą, roztargnioną kaczkę - taką samą dziwaczkę. Mama kazała mu iść do pracy, ale sprzeciwił się jej Horacy. Lecz po długim namyśle zdecydował się na maszynistę. Horacy pracował trzy lata aż uzbierał na podróż dookoła świata. Taka to była historia niezbyt mądrego Horacego.
Krzysiek Jastrzębski
Cześć!
Nastał nowy dzień. ptaszki śpiewają, bączki brzdąkają. Nazywam się Zdzisiu Pigwuś. Właśnie wstałem z mego polowego łóżka. Zaraz zjem sobie kłakersa. Powiem dla mamy Błonki aby przyszykowała mi kakao. Ale najpierw chciałabym wam przedstawić mojego pieska Czajnika. Niestety mój piesek nie widzi. Nie myślcie sobie, że był ślepy od urodzenia. Otóż wpadł pod samochód. Miałem jeszcze jednego pieska, który nazywał się Piorun, ale zamiast kupić mu łańcuch to kupiłem mu sprężynę i niestety zabił się o własną budę. Zaraz idę do szkoły. O, chyba nie pójdę. Nie ma moich stringów. I co ja teraz zrobię? Wiem, pożyczę od siostry. Jak przyjdę to wypiorę je w Hellenie i włożę do jej półki. Dobra, idę na przystanek. Ale w tym autobusie duszno. Chyba ktoś nie zmienił majtek. Jestem na miejscu. O mój Boże jak oni się ubierają. Szerokie spodnie, bluzeczki po pępek i wysokie buty. Ale co ja mogę wiedzieć o modzie skoro stoję tu w gumowcach, porwanych spodniach z szelkami nic nie mówiąc o koszulce. Chyba coś mi się pomyliło. Ubrałem stringi na spodnie a nie pod. Za dużo tej nauki. Ale przejdźmy do rzeczy. Ten dzień był zaskakujący. A jacy nauczyciele. Najbardziej podobała mi się pewna blondynka z trwałą. Ale to chyba nie ten wiek. Przede mną słynny Elwis. Ale chyba mu się coś pomyliło. Zamiast grać i śpiewać to uczy matmy. Był jeszcze jakiś ksiądz. Mówią na niego pisiu, pisiu który zawsze poszukuje zeszytu. I tak kończę ten dzień w tej szkole. Gdy przyszedłem do domu zastałem Błonkę z kłakersem w ustach. Czajnik aż się gotował gdy mnie zobaczył. Ale co wy wiecie o gotowaniu.
Jadźka
|